Jesień maratonów i nie tylko

Jesień zbliża się wielkimi krokami. Dziś pierwszy dzień września, koniec wakacji. Poranne 20 km zamieniło się w raptem półgodzinny bieg, z powodu intensywnie padającego deszczu, który skutecznie zniechęcił mnie do zrobienia długiego wybiegania. Na szczęście jutro mam wolny dzień i mogę nadrobić zaległości i przebiec te 20 km. Niestety trzeba się przyzwyczaić do deszczy i jesiennej pogody. Biegaczowi nie straszny deszcz, wiatry w twarz i śnieg. Trenować i biegać trzeba. Dziś jednak nie byłem nastawiony na deszcz

Jak jest jesień to i są jesienne maratony. I tak już za cztery tygodnie Maraton Warszawski i kolejna (tym razem, mam nadzieję skuteczna) próba łamania czterech godzin na królewskim dystansie. Czuję się na siłach i wiem, że jestem w stanie  spokojnie pobiec nawet w czasie 03:50. Wszystko jest tak naprawdę w mojej głowie.

Plan na maraton jest prosty. Przebiec większą część dystansu, tak do 35 km tempem 05:27. Jak po 35 km będą jeszcze siły to spróbować przyspieszyć, aby urwać jeszcze kilkadziesiąt sekund. Musi być sukces! To będzie mój czwarty maraton i nie ma innej możliwości.

Jeśli jednak się nie uda w Warszawie uzyskać satysfakcjonującego mnie wyniku to dwa tygodnie później najpewniej  zadebiutuję w rodzinnym Poznaniu. Już drugi rok obiecuję sobie, że tam wystartuję i w tym roku powinno się to udać. Trasa Poznań Maraton jest dla mnie tym bardziej interesująca, że przebiega przed dwie dzielnice, w których spędziłem kawał życia. Fajnie będzie zwiedzić Poznań z perspektywy maratończyka. Nigdy po Poznaniu nie biegałem, gdyż moja przygoda z biegiem rozpoczęła się dopiero w Warszawie.
Startując w Poznaniu wezmę udział w Mistrzostwach Polski Drużyny Szpiku w maratonie, w której barwach biegam praktycznie od początku mojej biegowej przygody.

Tak wiec tej jesieni daję sobie dwie szanse na złamanie czterech godzin. Plan marzenie to jakieś 3:55 – 3:50 w Warszawie i w Poznaniu 3:4x. Byłoby to fajne zakończenie maratońskiego sezonu. Oczywiście wiem, że bieganie dwóch maratonów w tak krótkim odstępie czasu nie jest zbyt zdrowe dla organizmu ale jest w tym metoda, gdyż wielu biegających w Warszawie, poprawiało swój wynik potem w Poznaniu.

Ostateczne sprawdzenie formy przed maratonami i weryfikacja planów czasowych nastąpi dokładnie 15 września. Na dwa tygodnie przed Maratonem Warszawskim wystartuję w Półmaratonie w Tarczynie. Mam rachunki do wyrównania z jabłkową krainą. Dwa lata temu smażyłem się tam niczym jajko na patelni i walczyłem na trasie o dotarcie do mety. Teraz ma być atak na życiówkę i próba złamania 1:46 na tym dystansie. Na Tarczyn plan jest prosty. Albo wygram albo przegram Od początku mam zamiar biec równym tempem 04:50 -4:55. Jak dam radę do końca, to super. Jak po drodze padnę, no to trudno, będzie to porażka. Co ciekawe, jakoś dzisiaj jeszcze tego nie widzę, aby biec przez godzinę i czterdzieści kilka minut z tempem 04:55. Jednak zawody rządzą się swoimi prawami. Jak wszystko zagra, pogoda, dyspozycja, żywienie to będzie dobrze. Przede mną dużo treningów szybkościowych także myślę, że szybkość jeszcze przyjdzie do mnie

Jesień to także czas startów na 10 km. Pierwszy start już za tydzień, czyli Bieg przez Most Północny w ramach Biegowego Grand Prix Białołęki. Sprawdzę tam swoje możliwości przed ważnym startem w Tarczynie. 6 października zawody sezonu na dystansie 10 km. Rok temu zrobiłem tam życiówkę i w tym roku mam podobne zamiary. Biegnij Warszawo to ma być ten bieg. Rok temu było szybko, teraz będzie jeszcze szybciej.

Przełom października i listopada to Praska Dycha, a właściwie to Szybka Dycha. Chce pobiec w drugiej turze (czas poniżej 46:00) po uzyskaniu rekordu w Biegnij Warszawo. Na koniec sezonu biegowego Bieg Niepodległości 11 listopada, na zakończenie warszawskiej triady biegowej.

To tyle jeśli chodzi o moje jesienne plany.

Jesień to także czas nowości w świecie akcesoriów biegowych. Garmin szykuje jakieś niespodzianki. Coś słyszałem o modelu 620… TomTom wypuszcza zegarki biegowe. Lada moment zobaczymy zegarek Samsunga, który może mieć wgrane aplikację biegowe. Jedno jest pewne. Na tym rynku robi się bardzo ciekawie, ale i ciasno zarazem.  Czy Garmin nie popełni błędu, takiego jak Nokia, która przespała smartfonową rewolucję. Miejmy nadzieję, że nie.

Ja od tygodnia dzielnie biegam z Timex Run Trainer i jakoś staram się przekonać do tego zegarka. Jest ciężko, początki współpracy są trudne, ale jakość udało nam się znaleźć wspólny język. Czy się polubimy? Nie wiem. Jest topornie. Ergonomia pozostawia wiele do życzenia. Po setkach kilometrów z Garminem i krótkiej przygodzie z Suunto, ciężko przestawić się na Timexa i jego układ menu oraz filozofię działania.

Ostatnie tygodnie to także intensywne testowanie butów Nike  Zoom Terra Kiger. Z każdym przebiegniętym kilometrem coraz bardziej mi się te buty podobają.

Wczoraj był Dzień Blogera. Z okazji tego święta spotkała mnie miła niespodzianka, a mianowicie wyróżnienie na blogu PKO Banku Polskiego:
http://bankowymokiem.pl/blog/entry/dzien-blogow-polecamy-blogi-o-bieganiu . Biegamblog znalazł się w piątce polecanych blogów o bieganiu. Miło Daje to jeszcze więcej motywacji do pisania i prowadzenia bloga

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bieganie