Plecak biegowy RT Team 10L QUECHUA – Chudy Wawrzyniec – cz.2/2 – sprzęt

Dwa miesiące temu pisałem o przygotowaniach do „Chudego”. W tym odcinku będzie trochę o sprzęcie i akcesoriach jakie zamierzam ze sobą zabrać na zawody. Kompletna check-lista będzie dopiero opracowana i opisania. Na dziś kilka informacji głównie o plecaku do biegania, ale nie tylko.

Quechua RT Team 10l

Plecak do biegania po górach – RT Team 10L QUECHUA z sieci Decathlon.
Biegnąc w górskim ultra maratonie jedną z pozycji obowiązkowych jest plecak do biegania. Plecak, w którym można schować odżywianie, płyny, środki pierwszej pomocy i inne przydatne rzeczy. Plecaka szukałem od kilku tygodni. Czytałem i analizowałem. Wybór plecaków biegowych jest dość spory. Poszukiwałem niewielkiego rozmiarem, lekkiego, 10-cio litrowego plecaka, takiego, który będzie optymalny na zawody. Plecaki do biegów górskich są generalnie drogie. Takie marki jak RaidLight, Inov-8 czy Salomon można kupić za kilka stówek. Zadałem sobie pytanie czy na moim poziomie biegowym i ilości zawodów górskich w jakich startuje (słownie jeden w tym roku) wydawanie takiej kasy ma sens. Z pomocą przyszła mi znana sieciówka ze sprzętem sportowym oraz dwie recenzje znalezione na sieci. Recenzja Marcina jednego i Marcina drugiego (kolejność przypadkowa). I tak w moje ręce trafił niedrogi, ponieważ kosztujący niecałe 150 zł plecak Quechua RT Team 10l.
Plecak ma pojemność 10 litrów i jest w sumie dość lekki – 320g. W zestawie znajduje się oczywiście bukłak, który może zostać zalany wodą lub izotonikiem. Instrukcja obrazkowa zabrania wlewać do środka piwa. Ciekawe dlaczego

Bukłak

Ustnik rurki. Dla naszego bezpieczeństwa plecak posiada także gwizdek.

Zaletą plecaka jest kilka łatwo dostępnych kieszeni. Jedna zewnętrzna na suwak, dwie w pasku oraz dwie elastyczne na bidon lub kijki.

Kieszeń w pasku

Zewnętrzna kieszeń

Elastyczna kieszeń na bidon lub kijki

Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Plecak dobrze leży, a możliwości regulacji pozwalają na odpowiednie dopasowanie. Pierwszy mały test jutro podczas dwugodzinnego wybiegania. Bardziej poważny już za tydzień podczas zawodów 3. CROSS MARATON NAD PILICĄ. Te podobno niełatwe zawody będą kolejnym sprawdzianem przed sierpniowym startem. Trasa zawodów poprowadzona została w lasach przylegających do rzeki Pilicy i biegnie 7-kilometrową pętlą. Jestem ciekaw jak tam będzie. Dwie poprzednie edycje były zorganizowane na wysokim poziomie. Mam nadzieje, że w tym roku będzie podobnie.

Trasa zawodów 3. CROSS MARATON NAD PILICĄ

W zawodach oczywiście pobiegnę w Cascadiach, których recenzje mogliście przeczytać kilka dni temu. But idealny na takie zawody. Będzie to kolejny sprawdzian butów w trudnym terenie. Przed „Chudym” trzeba je porządnie zmieszać z błotem

Kije trekkingowe
Trudny temat. Nadal się zastanawiam czy brać na zawody czy nie. Jeśli brać to musiałbym je mieć najpóźniej na początku lipca, ponieważ z kijami trzeba też nauczyć się biegać. Wybór kijków jest w sumie ograniczony i niewielki. Od typowo biegowych, ultralekkich i wytrzymałych RaidLightów za grubą kasę poprzez bardzo tanie i pewnie badziewne (oraz ciężkie) kijki do wędrówek górskich za kilkadziesiąt złotych. I znowu pytanie. Czy na jedne zawody jest sens wydawać 200 – 300 zł na kijki? Chyba nie…. a może jednak…nie atakuję rekordu świata. Możne znaleziony badyl wystarczy…

Pasek na numer startowy COMPRESSPORT
Wydatek niewielki a rzecz bardzo przydatna. Za pomocą tego paska możemy zamocować numer startowy bez konieczności przekuwania agrafkami naszych koszulek do biegania. Dodatkowo pasek ma dodatkowe kieszonki na żele. Przetestowane już podczas trzech startów. Pasek spełnia swoją funkcję. Nie przeszkadza i jest wygodny.

Co dalej…
Biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Mam świadomość, że tygodniowa ilość treningów oraz kilometraż nie zachwyca. Znowu mało. Za tydzień Cross Maraton, który pobiegnę na spokojnie. Za dwa tygodnie już mocniejszy akcent, ponieważ Bieg Ursynowa gdzie mam zamiar poprawić życiówkę na 5 km. Czy uda się złamać 21:50? Czas pokaże. Jest jeszcze trochę czasu aby porobić interwały i nadrobić stracony czas.

Było o fenomenalnych Cascadiach a dosłownie za kilka dni będzie o fantastycznych Nike Flyknit One. Jestem w połowie pisania recenzji. Jeszcze zrobię kilka zdjęć i będę mógł opublikować tekst. Obiecuję

Dziś Bieg Rzeźnika. O tej porze już chyba większość zawodników jest na mecie. Niektórzy przegrali walkę, inny ją wygrali. Ja do swojej rzeźni mam jeszcze dwa miesiące. Wiem, że będzie bolało. Ale domyślam się także co będę czuć na mecie. Gratuluję wszystkim, którzy w Rzeźniku wystartowali i tym, którzy go ukończyli.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bieganie