Mam przyjemność testować dla Was nowy zegarek Garmin Forerunner 620. Zegarek towarzyszył mi przez niecały miesiąc. Zdążyłem w tym czasie poznać jego wady i zalety, którymi z Wami się podzielę. Na nowy model patrzę przez pryzmat jego poprzednika, czyli modelu 610, z którym biegałem bardzo długo i niezwykle przypadł mi do gustu. Dlatego też w dużej mierze skupię się na porównaniach tych modeli i postaram się znaleźć w czym (o ile) Garmin Forerunner 620 jest lepszy od swojego poprzednika.

Recenzję Forerunner 610 możecie przeczytać i zobaczyć -> tutaj: http://www.biegamblog.pl/2013/01/02/test-garmin-forerunner-610-video-recenzja/

I tak od chwili kiedy założyłem na rękę nowy produkt Garmina, zastanawiam się, czy jest on lepszy czy gorszy. Napiszę od razu, że mam problem z jednoznaczną oceną. Z jednej strony mamy kilka nowinek, nowych opcji i funkcji, a z drugiej strony zegarek stracił jednak przydatną funkcję nawigacji i powrotu do startu oraz pojawiają się niewielkie kłopoty z gps, co w przypadku Garmina jest nowością, ale o tym za chwilę.

Materiał video

Zapraszam do zapoznania się z kilkuminutowym materiałem video:

Wygląd

To kwestia gustu, ale w mojej ocenie ten model jest ładniejszy. Spokojnie może nam służyć do chodzenia na co dzień. Pomimo swojej niskiej wagi – zaledwie 43,6 g zegarek sprawia wrażenie solidnego. Nie jest to plastikowa zabawka. Dla porównania Forerunner 610 waży 72 gramy, a więc różnica jest spora. Porównując dalej, topowy model od Sunnto Ambi2 Sapphire waży 92 gramy. Tak więc nowy Garmin jest niesamowicie lekki. Jest to duży plus, ponieważ nie czujemy zegarka na ręce. Zaznaczam, że niska waga i zastosowane materiały nie sprawiają wrażenia plastikowego zegarka. Jest to solidna konstrukcja. Minusem jest dość krótki pasek na rękę, przez co zwłaszcza zimą nie założymy zegarka na bluzę czy kurtkę.

Zegarek jako pierwszy produkt Garmina ma “kolorowy” wyświetlacz. Faktycznie jest on kolorowy, jednak stopień kolorystyki można porównać do przenośnych gier video z pierwszej dekady XXI wieku. Szału nie ma i na pewno nie jest to argument “za” dla tego zegarka.

Forerunner 620 jest wyposażony w ekran dotykowy. I tutaj mamy sporą ewolucję w stosunku do 610 ponieważ tak jak w poprzednim modelu, dotyk nie działał idealnie i trzeba było często mocniej dotknąć ekranu, tak w 620 wszystko działa znaczenie lepiej. Łatwiej jest obsłużyć ekran w rękawiczkach, co w 610 było sporym wyzwaniem.

Dane techniczne

https://buy.garmin.com/pl-PL/PL/do-formy/bieganie/forerunner-620/prod122785.html#specsTab

GPS

Forerunner 620 podobno został wyposażony w inny chipset modułu gps. Zmiana na plus w stosunku do poprzednika to bardzo szybkie łapanie sygnału gps. Trwa to dosłownie dwie, trzy sekundy od chwili kiedy chcemy uruchomić trening. Możecie to zobaczyć w recenzji video. Koniec z czekaniem na rozpoczęcie treningu pod blokiem. Wychodzimy z budynku, liczymy szybko do trzech i zaczynamy bieg – super sprawa.

Teoretycznie mamy także minus, jeśli chodzi o funkcjonowanie gps w nowym zegarku. Wszystko rozchodzi się o wykresy ścieżki biegu. Na forach i innych recenzjach można przeczytać o kłopocie z poprawnym rysowaniem trasy. Ja nie odnotowałem takich problemów w testowanym egzemplarzu, a żeby było śmieszniej to biegałem z tym samym egzemplarzem co redaktor serwisu bieganie.pl. Przejrzałem mapy wszystkich swoich treningów i nie znalazłem dziwnych wskazań gps.

Momentami zdarza się, że wytyczona ścieżka biegu nie prowadzi idealnie po chodniku po którym biegniemy, tylko kilka metrów obok. Czy to jest bieg po dachu budynku czy po ulicy, pamiętajmy o tym jak działa gps. Ścieżka jest rysowana na podstawie dokładnych współrzędnych geograficznych. Trasa ta jest odwzorowana na mapach na przykład google, gdzie mamy odpowiednik tych współrzędnych na mapie. Jaki jest margines błędu map? Zegarek jest testowany w okresie zimowym, kiedy dość często mamy zachmurzone niebo, wiadomo, że ma to dość spore znaczenie na wskazania gps. Trochę inaczej nasz wykres będzie wyglądał latem przy czystym niebie, a inaczej przy ciężkich chmurach. Miejmy świadomość, że pomimo rozwijaniu coraz lepszych gpsów i anten margines błędu jakiś tam nadal jest i nigdy nie będzie idealny, ponieważ technicznie nie jest to możliwe.

Inna sprawa to tempo chwilowe. Czas reakcji jest szybszy niż w przypadku modelu 610 jednak można odnieść wrażenie, że czasami wskaźnik tempa się zawiesza i niezbyt dokładnie pokazuje różnice w prędkości. Co ciekawe zwróciłem na to uwagę dopiero po niedawnej aktualizacji oprogramowania gps.

Interwały można biegać w oparciu o tempo, jednak przy ostatnim treningu kiedy biegłem sześć powtórzeń, to przy trzech z nich zegarek dziwnie długo wskakiwał na odpowiednie tempo – myślę, że znaczenie miała tutaj właśnie niekorzystna pogoda i spore zachmurzenie. Irytujące są trochę wskazania tempa chwilowego różniące się o 5 sekund. Czyli biegniemy np. 4:30 lub 4:35. Nie możemy biec wg. zegarka 4:37 🙂 Z drugiej strony, mając na uwadze jakiś tam margines błędu, takie wskazania co pięć sekund wydają się sensowne.

Co do pomiaru dystansu nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Na zawodach na 15 km, zegarek wskazał 14,98 km na trasie z duża ilością zakrętów, między blokami w trudnych warunkach pogodowych.

Podsumowując temat gps. Na plus – mamy bardzo szybkie łapanie sygnału gps, świetny pomiar dystansu, szybka reakcja zegarka na zmianę tempa chwilowego (ale są momenty, kiedy trwa to chwilkę dłużej). Na minus – momentami wrażenie zawieszenia się wskaźnika tempa chwilowego. Pocieszające jest to, że Garmin pracuje nad aktualizacjami i można liczyć na to, że niedogodności zostaną poprawione.

Funkcje
Zegarek wyposażony został w łączność bluetooth oraz wifi. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie. Bluetooth działa w połączeniu ze smartphonem. Na dzień dzisiejszy dostępna jest aplikacja tylko na platformę iOS – Garmin Connect Mobile, która umożliwia synchronizację zegarka z serwisem Garmin Connect. Z tego co wiem to na Androida ma wyjść lada moment. I tak możemy podczas treningu, zakładając, że biegniemy z telefonem udostępnić nasz trening live wskazanej osobie (np. trenerowi) czy też opublikować nasz trening na FB. Dodatkowo z poziomu telefonu możemy wysłać na zegarek utworzone wcześniej treningi. Jedna uwaga co do bluetooth – zegarek obsługuje bluetooth smart, tak więc starsze telefony na platformie Android mogą być niewspierane, tak samo telefony starsze od modelu iPhone4.

Łączność wifi jest również przydatnym rozwiązaniem. Zakładając, że nie biegamy z telefonem, po zakończeniu treningu, gdy już jesteśmy w domu, wciskamy przycisk Connect i nasz zegarek łącząc się po wifi wysyła nasz ostatni trening do serwisu Garmin Connect. Jest to bardzo wygodne i funkcja ta mi się bardzo spodobała. Nie muszę odpalać komputera, podłączać USB sticka czy kabla usb. Niestety póki co łączność wifi ma jedną sporą wadę, a mianowicie taką, że działa tylko w jedną stronę. Możemy jedynie wgrać treningi z zegarka na Garmin Connect – po wifi nie możemy wgrać z Garmin Connect do zegarka naszego planu treningowego (Training Calenar) czy sesji My Workout – to możemy zrobić tylko po kablu lub po bluetooth (w przypadku My Workuot). Jest to spore niedopatrzenie i z tego co wiem Garmin pracuje na aktualizacją.

Chcę jeszcze wypomnieć o tym, że konfiguracja wifi nie przysporzyła mi żadnych problemów. Po wskazaniu punktu dostępowego przy pomocy aplikacji Garmin Express, zegarek połączył się z siecią domową.

VO2Max i recovery

Nie wiem co myśleć do końca o dodatkowych bajerach typu VO2Max oraz recovery. Fajnie jest widzieć jak w miarę treningów rośnie nam VO2Max, ale na ile są to przydatne dane? Miesiąc temu, zaraz po roztrenowaniu miałem wskaźnik 45. Przez ten czas urósł mi do 49. Oczywiście czuje poprawę formy i wydolności także można uznać, że wskazania są prawidłowe. W okienku VO2Max mamy również szacowane czasy na poszczególnych dystansach w oparciu o wartość VO2Max. Oczywiście są to dane szacunkowe i absolutnie nie bierzcie tych wartości jako wyznacznik, idąc na zawody i ustalając tempo.

W moim przypadku życiówki są słabsze, niż te które wskazuje zegarek. Czasy na 5 km, 10 km i półmaraton są pewnie w zasięgu. Czas podany w maratonie to mój odważny cel na jesień, także masa pracy przede mną. Słowem – VO2Max jest fajnie ale trochę bezużyteczne 🙂

Rytm, oscylacje pionowe, czas kontaktu z podłożem

Tak samo dane dotyczące techniki biegu. Fajnie, że mamy info o kadencji, czasie kontaktu z podłożem czy na temat oscylacji pionowej. Jednak znowu powstaje pytanie, na ile jest to przydatne? Rozmawiałem z trenerem na ten temat. Jednoznacznie określił, że wskazania kadencji, to dobra rzecz. Jesteśmy w stanie na przestrzeni całego treningu określić dokładnie kadencję (ile kroków na minutę). Przez to mamy możliwość faktycznej pracy nad tym aspektem techniki biegu. W odróżnieniu od tradycyjnej metody pomiaru kadencji, gdzie biegniemy krótsze odcinki i podświadomie liczymy kroki, takie rozwiązanie jakie daje Forerunner 620 jest wygodniejsze. Natomiast czas kontaktu z podłożem i oscylacja – pewnie możną poprawić technikę biegu bazując na tych wartościach, jednak na tym etapie, jest to bajer. Być może gdyby wiedza w tym temacie była większa i można by określić jakieś wartości wyjściowe to byłoby łatwiej. Na ten moment kadencja = TAK, reszta – sam nie wiem ?

Aktualizacja firmware

W trakcie testów wyszła aktualizacja gps do zegarka. Po podłączeniu kablem usb do komputera, zegarek pobrał aktualizację. Po odłączeniu kabla, zapytał czy dokonać aktualizacji. Wszystko trwało niecałą minutę i przebiegło bardzo sprawnie.

Garmin Connect

Do zegarka możemy wgrać kalendarz treningów, który wcześniej zdefiniowany został w serwisie Garmin Connect. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ za jednym razem możemy sobie zapisać treningi na poszczególne dni tygodnia. Wyjeżdżając przykładowo na tygodniowy urlop, nie musimy wprowadzać treningów ręcznie, tylko mamy je już wgrane do zegarka. Na temat serwisu nie będę się rozpisywać, ponieważ ta strona jest jedną z lepszych do zarządzania i przeglądania treningów jakie znam. Poza tym na kilka tygodni pojawi się nowa odsłona Garmin Connect dedykowana zegarkom serii 220, 620 (oraz 920) ? 🙂

Podsumowanie

Za cenę prawie 2 tysięcy złotych (wersja z paskiem HRM-Run) spodziewałbym się kompletnego zegarka treningowego. Godnego następcę wersji 610. Pomimo tego, że zegarek jest naprawdę dobrym, solidnym produktem, chyba nie jest wart tak sporych pieniędzy. Praktycznie w tej samej cenie możemy mieć zegarek Suunto Ambit2 Sapphire, który oferuje dodatkowo funkcje dla górali, pływaków i rowerzystów. Czy za kilka miesięcy 620 będzie tańszy? Być może kiedy pojawi się długo wyczekiwany następca 910XT, 620 będzie oferowany w lepszej cenie.

Jeśli zdecydujesz się na zakup zegarka bez paska HRM Run, pamiętaj o tym, że poza pomiarem tętna tracisz także pomiar kadencji, oscylacji o czasu kontaktu z podłożem, ponieważ ten czujnik odczytuje te wartości w trakcie biegu.

W tej chwili w dobrej cenie jest model Forerunner 610. Czy warto dopłacać kilkaset stów dla wolności i wygody (wifi), dla dodatkowych danych treningowych (vo2max, kadencja…), dla kolorowego, lepiej działającego wyświetlacza i jakby nie patrzeć lepszego gps, tracąc jednocześnie, czasami przydatną funkcję nawigacji? Ponownie na to pytanie musicie znaleźć odpowiedź sami.

Mam zamiar w najbliższym czasie zaopatrzyć się jeden z tych zegarków. Który model wybrać? Czy 610 czy nowy 620. Uwierzcie mi, że nie wiem 🙂 Szkoda, że nie można połączyć tych zegarków. Do 620 wgrać nawigację i obniżyć cenę chodź odrobinę do poziomu 610 🙂

Plusy:
– wygląd i wykonanie zegarka,
– niska waga zegarka,
– łączność wifi i bluetooth,
– poprawiony ekran dotykowy,
– świetna szybkość łapania sygnału GPS,
– dokładność pomiaru trasy,
– czas reakcji na zmianę tempa,
– określenie kadencji (rytmu) biegu,
– wygodny pasek pomiaru tętna,

Minusy:
– krótki pasek na rękę,
– blade kolory wyświetlacza i mało kolorów,
– brak nawigacji i powrotu do startu z modelu 610,
– kłopoty z płynnym wyświetlaniem zmiany tempa chwilowego,
– brak możliwości wgrania do zegarka treningów z kalendarza lub swoich treningów za pomocą wifi,
– cena zegarka

Dziękuję Garmin Polska za udostępnienie zegarka na testy.

Aktualizacja 28.01
Garmin wydał aktualizację zegarka. Widać, że zostały wprowadzone poprawki, które w znacznym stopniu ulepszają zegarek i poprawiają błędy. Niestety nie ma dodanej opcji nawigacji i powrotu do startu. Nie widzę także poprawki umożliwiającej wgranie treningów do zegarka po wifi. Oto lista poprawek:

Changes from version 2.30 to version 2.50:
Added feature to allow the CONNECT key to wake the device and start a Wi-Fi transfer.
Fixed issue where running dynamics data could drop out during an activity.
Fixed issue where the reported battery capacity could be inaccurate.
Improvements to indoor distance and pace calculations.
Fixed issue related to the recovery adviser feature not displaying properly.
Improvements to the interaction between foot pod and GPS.
Fixed issue with resetting totals not working correctly.
Added feature to inform the user when returning to the target range of a workout step.
Fixed various issues with smartphone connectivity and the LiveTrack feature.
Fixed issue with running workouts contained in triathlon/mixed sport schedules not being retained on the device.
Fixed several other minor issues.
Updated translations.