TomTom to firma znana przed wszystkim z nawigacji samochodowych. W czasach kiedy nie było jeszcze smartphonów z wgranymi mapami, TomTomy często można było spotkać na przedniej szybie auta. Teraz kiedy ilość sprzedawanych nawigacji samochodowych systematycznie spada,  firma postanowiła jeszcze mocniej wejść na rynek, który coraz dynamiczniej się rozwija – rynek sportowy. TomTom Runner to nowy produkt skierowany przede wszystkim do biegaczy. Jeśli oprócz biegania, jeździsz na rowerze i pływasz, to zainteresuje Ciebie z pewnością wersja Multisport. Ja skupię się na wersji Runner, ponieważ taką otrzymałem do recenzji.
Mam w planie zabrać TomToma na kilka zawodów i sprawdzić go na atestowanych trasach. Będę bezpośrednio porównywał go z zegarkami Garmina oraz Timexa. Mam nadzieję, że za mniej więcej miesiąc, kiedy ukaże się kompletna recenzja i zestawienie zegarów, znajdziecie odpowiedź czy warto zainteresować się tym nowym produktem TomToma. Zachęcam do zadawania pytań w komentarzach lub na Facebook.

TomTom Runner

Warto zaznaczyć, że TomTom Runner to nie jest pierwszy produkt TomToma do biegania. Nike+ SportWatch GPS jest sygnowany przez TomToma. Można napisać, że zegarek jest w dużej mierze produktem TomToma, natomiast aplikacja to już produkt Nike. Niestety nie miałem styczności z Nike SportWatch dlatego nie zestawię tych zegarków ze sobą.

http://www.youtube.com/watch?v=idpMB-vZMfo

Pierwsze wrażenia:
Zegarek jest bardzo zgrabny. Jest to najcieńszy i najmniejszy zegarek z jakim miałem przyjemność biegać. Jest też najlżejszy.  Zegarek jest porządnie wykonany; jego “plastikowość” na pierwszy rzut oka jest myląca. Plus za design. Dodatkowa zaleta to możliwość zmiany koloru paska – możemy zakupić sobie różne wersję kolorystyczne i samemu w łatwy sposób zmienić pasek.

Obsługa jest intuicyjna. Aby uruchomić trening i zmienić różne ustawienia nie musiałem sięgać do instrukcji, co jest plusem zwłaszcza dla osób, które cenią sobie prostotę i wygodę. Z drugiej strony brak w zegarku rozbudowanych funkcji treningowych, ale o tym już przeczytacie w recenzji.

Zegarek jest wyposażony w GPS. Na pierwszym treningu pozytywnie zaskoczyła mnie szybkość złapania satelit, dosłownie kilka sekund. Za to przy tym samym treningu na minus zaskoczył mnie pomiar trasy. TomTom zgubił niecałe 300 metrów na 6 km trasie. Trochę dużo. Na szczęście był to chyba wypadek przy pracy, ponieważ na kolejnym treningu (a właściwie to zawodach Biegnij Warszawo) pomiar już był bardzo zbliżony. TomTom wskazał 10.18 km a Timex wskazał 10.29 km. Różnica 100 metrów to moim zdaniem nie jest dużo. Za tydzień maraton, także okaże się jakie tam będą różnice 🙂

W “pierwszych wrażeniach” muszę wspomnieć o stronie www do zarządzenia treningami, gdzie wgrywamy nasze aktywności. Garmin Connect to dla mnie wzór. Timexowy Training Peaks jest równie zaawansowanym narzędziem, ale jest za bardzo chaotyczny. Za dużo tam wszystkiego. Nike+ to wzór elegancji. Movescount od Suunto nie jest jakoś rozbudowane, ale w czytelny sposób jesteśmy w stanie wszystko znaleźć. Natomiast strona TomTom MySports jest póki co w wersji Beta i jedynie trzeba mieć nadzieje, że zostanie uzupełniona. Na razie oferuje bardzo mało.

Za miesiąc więcej o TomTom Runner.

——

Co u mnie

Wczoraj było Biegnij Warszawo na 10 km. To nie był maraton, jak można usłyszeć w mediach przy okazji tragicznego wydarzenia jakie miało miejsce. Na dniach napiszę relację z tych zawodów. Nie poszło tak jak planowałem po Półmaratonie Tarczyńskim. Niestety choroba skutecznie osłabiła organizm. 46.31 to wynik poniżej oczekiwań. Sprawdzian formy dał mi odpowiedź na pytanie na jaki czas biec Poznań Maraton. Biegnę na 03:50. Warszawski chciałem pobiec w granicach3:45. No ale ta choroba pokrzyżowała jesienne plany. Tej jesieni jeszcze powalczę o życiówkę na 10 km. Będą dwie okazje: Praska Dycha i Bieg Niepodległości 11 listopada. Po tym biegu zaczynam roztrenowanie i odpoczywam troszkę 🙂

Na dniach przeczytacie także trochę na temat biegania naturalnego, a konkretnie o Nike Free Flyknit. Bieganie naturalne to dla mnie nowy temat. Z pomocą pewnego doświadczonego biegacza i eksperta postaram się odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób biegać naturalnie i nie zrobić sobie krzywdy. A to nie jest takie oczywiste.