Niezbyt Szybka Praska Dycha – relacja

Pisać czy nie pisać. W sumie to ze sportowego punktu widzenia nie ma za bardzo o czym. Nieudany start na 10 km w Parku Skaryszewskim.  Szybka Praska Dycha w tym roku nie dla mnie. Zacznijmy od tego, że tydzień temu biegłem maraton. Teoretycznie powinna być moc i dynamit w nogach jak pisze Krasus. W praktyce w tygodniu zrobiłem dwa półgodzinne lekkie biegi. Wczorajszy wieczór spędziłem przy złocistych trunku. Stojąc na starcie po rozgrzewce myślałem, że 46 minut z kawałkiem będzie ok – czyli czas na poziomie tegorocznego Biegnij Warszawo. Na rekord przyjdzie czas podczas Biegu Niepodległości 11 listopada.

Punkt o 11.00 wystartowałem w Szybkiej Dyszce. Pierwszy kilometr w 4:12.  Od startu nie czułem się dobrze. Nie było komfortu i lekkości. Po 3,4 km intensywnie myślałem o tym żeby zejść z trasy. Tempo spadło, tętno poszybowało i tak skończył się dla mnie bieg. Mocno walczyłem z myślami żeby zostać na trasie i nie zejść. A uwierzcie mi, że jeszcze nigdy nie miałem takiej chęci. Po 5km przestałem kontrolować tętno ponieważ pasek od pulsometru wkurzał mnie dziś wyjątkowo i musiałem go zdjąć. Uciskał tu i tam. Miałem dość ale biegłem dalej.

foto: Sportografia.pl

Bieg liczył cztery pętle po wyjątkowo pięknym jesienią Parku Skaryszewskim. Po trzeciej pętli jakoś pozbierałem się w sobie i trochę przyśpieszyłem. Ostatni – 9 km pobiegłem najszybciej. Na mecie czas 47:21. Gorzej jak rok temu w Praskiej i gorzej jak dwa tygodnie temu na Biegnij Warszawo o ponad minutę.
To nie był ewidentnie mój dzień. Trzeba było zostać w domu albo iść na Bieg charytatywny PRZEGONIĆ RAKA na warszawskiej Agrykoli.

Finisz z paskiem w ręce

Wnioski z dziś: jak chcesz pobiec przyzwoicie, to zapomnij o złocistych płynach dzień wcześniej, zwłaszcza kiedy Twój organizm nie zregenerował się po maratonie.

Zawody moim zdaniem jak co rok na wysokim poziomie. Mariusz i Kuba robią dobra robotę. Bardzo lubię te zawody i z chęcią co  roku startuję. Dla przypomnienia bieg jest podzielony na dwie tury. Szybka Dycha dla biegaczy legitymujących się czasem poniżej 50 min i Bieg Otwarty dla reszty zawodników. I tutaj moim zdaniem jedyny minus zawodów i niekorzystna zmiana w stosunku do podrzędnych edycji. Wtedy, aby biec w „szybkiej” trzeba było mieć czas poniżej 46 minut. To jest już szybko i trzeba trenować żeby biec w 46 minut. Teraz Szybka Dycha straciła na swej krótko mówiąc elitarności. Umówimy się, że praktycznie każdy jak się przyłoży do treningu może pobiec w 50 minut. Co roku moim celem było zrobić czas poniżej 46 minut tak aby znaleźć się w Szybkiej. To był taki fajny motywator. W tym roku w końcu mi się udało, no ale organizatorzy zmniejszyli wymagania do 50 minut. Szkoda

Medal – podobno jest na nim byk ortograficzny – powinno być 6. Praska Dycha

Zwycięzcy:

1.DOBROWOLSKI Emil 00:30:46
2.DĄBROWSKI Przemysław 00:30:59
3.KOPEĆ Wojciech 00:31:19

==
1 ŚLUSARCZYK Mariola 00:37:10
2 ZANIEWSKA Izabela 00:37:10
3 CHREŚCIONKO Ewa 00:38:29

Teraz przede mną przygotowania do ostatniego startu sezonu – Bieg Niepodległości !

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bieganie