Wilcze Gronie 2015 – śnieżny raj

Zacznijmy od tego, żeby dojechać na tegoroczną edycję Wilczych Groni musiałem z Warszawy wyjechać nad ranem. I tak moja podróż do Rajczy zaczęła się przed godziną 4.00. Przede mną było prawie 400 km – to nie jest normalne żeby na jeden dzień jechać w góry tylko po to, żeby przebiec się 15 km w zawodach – ale czego się nie robi dla piękna gór w zimowej scenerii.

Do Rajczy dojechałem przed 9.00. Miałem czas na odebranie pakietu, przebranie się i przygotowanie do startu. Spotkałem Pawła, z którym zrobiliśmy krótką rozgrzewkę i ucięliśmy sobie pogawędkę.

Punktualnie o 11, huk pistoletu startowego rozpoczął trzecią edycję Wilczych Groni. Zawody rozgrywane są od 2012 roku, jednak dopiero teraz sceneria była naprawdę zimowa. Dzień wcześniej spadło sporo śniegu – 20-30 cm leżało na trasie. Niecałe 400 zawodników miało do przebiegnięcia 15 km szlakiem Beskidu Żywieckiego. Pierwsze 2 km to bieg przez miasto dla rozciągnięcia stawki. Po wbiegnięciu do lasu rozpoczęło się mozolne wspinanie na pierwszą i zarazem najwyższą górę – Suchą Górę – ten podbieg dał mi ostro w kość. Wiedziałem, że pierwszy podbieg jest spor,y ale dopiero na trasie dotarło to do mnie

Całe to cierpienie wspinania się w górę w żółwim tempie rekompensuje zbieganie. Ja pier#$%^^ to jest najwspanialsze w biegach górskich. Jeśli masz pewne buty, a ja bez dwóch zdań takie miałem – Inov-8 Mudclaw 265 nie zawiodły mnie – to zbiegasz w dół na pełnej prędkości. Lecisz w dół jak najszybciej się da, unosisz się w powietrzu, stawiasz długie kroki – nie napiszę, że zamykasz oczy i lecisz, bo to tak nie jest Z jednej strony patrzysz przed siebie, żeby wyłapać optymalną trasę zbiegu, patrzysz gdzie leżą kamienie, a z drugiej strony podziwiasz piękno okolicy – i to tempo – momentami leciałem w dół po 3:40 – 3:50 – kosmos! Dla tych zbiegów warto było spędzić w sobotę prawie 10 godzin w aucie i przejechać 800 km – wiem, wiem,  nie jest to normalne

Na mecie zameldowałem się z jakże słabym czasem 2:09:09 – jednak w tych zawodach nie chodziło o wynik. Chodziło o kompletację przyrody i piękna beskidzkiej zimy. Niebywałe jest to, jak pięknie są góry zimą. Na mecie odebrałem medal i napiłem się ciepłej herbatki

Gratuluje organizatorom wspaniałej imprezy. Doskonałe zawody i świetnie przygotowana trasa. Dzień wcześniej spadło sporo śniegu i organizatorzy musieli przetrzeć szlak, żebyśmy wszyscy wiedzieli gdzie biec.

Tradycyjnie już (a tradycja wywodzi się z moich startów w Chudym Wawrzyńcu), wyjeżdżając z Rajczy, zajechałem do Milówki, żeby odwiedzić Gospodę u Wandzi i Jędrusia, żeby zjeść pyszne placki z boczkiem Jeśli kiedykolwiek będziecie w okolicy, koniecznie musicie zasmakować tych placków.

Buty spisały się naprawdę doskonale. Ani przez chwilę nie straciłem przyczepności, a na zbiegach, zwłaszcza z Suchej Góry, było ostro i szybko. Ani przez chwilę buty mnie nie zawiodły – to ja zawiodłem je na ostatnim zbiegu do mety, gdzie nie dałem z siebie wszystkiego i jednak pobiegłem zbyt asekuracyjnie. Wszystkie pozytywne zapewnienia i opinie o tych butach w dniu zawodów się potwierdziły.

Wilcze Gronie 2015 Inov-8 Mudclaw 265

Wyniki:

http://www.pomiaryczasu.pl/data/2015-01-31_Bieg_Wilcze_Gronie_Open.pdf

Dzisiaj, w niedzielę pisząc ten tekst czuje jeszcze w nogach wczorajsze bieganie. Ale jaki to jest przyjemny ból
Kończy się styczeń – jakże udany pod względem biegania – przebiegłem 212 km, co jak na początek roku jest bardzo fajnym wynikiem. Przy okazji od początku roku straciłem 3,5 kg wagi i zredukowałem tkankę tłuszczową o 1,8%

I na koniec dwa komunikaty:

– zapisałem się na Łemkowyna Ultra Trail 70 – start 24 października – będzie się działo A może jeszcze zmienię dystans…

– niecały tydzień temu zrezygnowałem ze startu w Zimowym Ultramaratonie Karkonoskim – z szacunku do organizatorów, wolontariuszy i ratowników – jeszcze jestem za cienki na takie zawody i potrafię to sobie uczciwie powiedzieć. Nie napinam się – bezpieczeństwo jest najważniejsze. Dwa górskie biegi latem na tym samym dystansie to za mało. W zimie, w śniegu, przy -15 stopniach, w wietrze – to zupełnie inna bajka. Ale za rok będę gotowy. ZUK 2016 już na mnie czeka !!!

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Bieganie